Moje informacje kont@kt flickr youtube pod ziemią (info) pod ziemią (blog) dr.radyacja (info) *LOMOwschód (info o wystawie) Kategorie Warszawa (607) Trójmiasto (96) Polska (55) Industrial (30) Białoruś (22) Ukraina (21) Podlasie (18) Tekst (10) Rosja (10) Video (8) Polaroid (6) Łódź (3) Komórka (2) Fotomontaz (1) Czytam / Oglądam kresy24.pl pravda ćwiczeniazpatrzenia bednarczyk brzoskowski chudkiewicz dąbrowski dobryszycka dżordżadze grzędziński gumowski jakubowski jarosz jezierski matusiak markoff miazga miller morawicki myakishev orant poczivalov pogoda reppel sałas słowiński soboń szadkowska szczerbik szuba tomasik twoserge wittman zastróżny żdżarski Archiwum 2008 lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
© Robert Danieluk 2002-2008 |
![]() Happysad - Ostatni blok w mieście Czy fotoblogi umierają? Coca Cola Do połowy wyżłopana, do połowy jeszcze nie. Sam nie wiem. Dlaczego jak człowiek chce coś zrobić z dużym wyprzedzeniem to zawsze robi to przed czasem? Tak właśnie mam ze zdjęciami. Kisiłem się dziś w swojej przestronnej łazience nad kuwetami. Trochę powdychałem tego, trochę tamtego ale na szczęście zdjęcia się suszą w całej kuchni. Jak mi ich pies nie zje to będzie przyzwoicie. Gdybym tak sprzedał taką fotkę z 1904 roku to już nie musiałbym się o nic martwić. 4:41 Gdańsk Główny Pani w okienku na Dworcu Centralnym sprzedała mi bilet na pośpiecha mordownię relacji Kraków Płaszów - Kołobrzeg g.23:30. System nie chciał sprzedać mi miejca w kuszetce a w rozkładzie jazdy i w necie jak czarno na białym widnieje nam symbol łóżeczka. Na takim łóżeczku chciałem spędzić dzisiejszą noc w podróży. Po dwóch może trzech lampkach na prawdę dobrego prawdziwego francuskiego szampana i tej jakże politycznej pieczonej kaczuchy wsiadłem w taxi (które w drugim kierunku nie przyjechało...) i szybko na Dworzec Centralny. Pociąg się opóźnił a na początku składu były dwa piękne wagony sypialne. Chciałem przebić się z "1" do sypialnego ale drzwii były zaryglowane i nici. Noc spędziłem na siedząco budząc się na każdej stacji. Rano szybko do mojego ulubionego hotelu dla studenciaków z Panią Alkoholiczką na czele by o 5:22 położyć się do swojego prywatnego śpiworka. Ulica Długa w Gdańsku przed godzina 5-tą jest wymarzonym miejscem na spacer. Nie było tam ani jednego człowieka. Pewnie system sprzedał im kuszetki. Tu sobię jestem i ide na zajęcia. O dziwo pierwszy raz jadąc do Gda nie zabrałem aparatu... Gdańsk |