Fotoblog | Robert Danieluk | To tylko fotoblog...

Moje

informacje
kont@kt

flickr
youtube

pod ziemią (info)
pod ziemią (blog)
dr.radyacja (info)
*LOMOwschód (info o wystawie)

Kategorie
Warszawa (607)
Trójmiasto (96)
Polska (55)
Industrial (30)
Białoruś (22)
Ukraina (21)
Podlasie (18)
Tekst (10)
Rosja (10)
Video (8)
Polaroid (6)
Łódź (3)
Komórka (2)
Fotomontaz (1)


Czytam / Oglądam
kresy24.pl
pravda
ćwiczeniazpatrzenia

bednarczyk
brzoskowski
chudkiewicz
dąbrowski
dobryszycka
dżordżadze
grzędziński
gumowski

jakubowski
jarosz
jezierski
matusiak
markoff
miazga
miller
morawicki
myakishev
orant
poczivalov
pogoda
reppel
sałas
słowiński
soboń
szadkowska
szczerbik
szuba
tomasik
twoserge
wittman
zastróżny
żdżarski

Archiwum
2008
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń


Creative Commons License


© Robert Danieluk 2002-2008
Ukraina / Krym 2008

Happysad - Ostatni blok w mieście
Powiedzieli (6) / 14 maja 2008 / "Tekst"

Za oknem widzę piękne zielone drzewa delikatnie zakryte żelaznymi żaluzjami. Dobrze móc zerkać na drzewa i ciepłe powietrze, zwykłych warszawskich dni. W końcu jest jakiś czas by wszystko można było objąć swoim wzrokiem. Nawet zdjęć nie mam czym robić, w jednym padł spust migawki w drugim trzeba było naprawić pokrętło nastaw programów czy jak kto woli nazwać owy wihajster programatorski.

Wczoraj z dużymi emocjami oglądałem mecz finału PP w Bełchatowie pomiędzy ukochanym stołecznym klubem i Wisłą Kraków. I powiem wam, że obrazy z 76 minuty strasznie mnie przygnębiły i odechciało mi się z taką samą emocją oglądać ten mecz. Brakuje mi słów by nazwać tych kiboli którzy mają odwagę zakładać na siebie białą koszulkę z emblematem Legii Warszawa. Ja się nie dziwię Walterom i innym działaczom, że utrudniają życie kibicom Legii, ale jak można spokojnie oglądać jak kibice Legii wybiegają na murawę i z pięścią lecą w kierunku kibiców drużyny przeciwnej? Słów mi brakuje jak widzę takie obrazy...najlepiej zamknąć, zburzyć i zapomnieć...





Czy fotoblogi umierają?
Powiedzieli (37) / 4 lutego 2008 / "Tekst"

Dziś nie będzie żadnego zdjęcia. Będzie tekst. Nie musisz go czytać. Kultura obrazkowa tego od Ciebie dziś nie wymaga.

Mając chwilkę czasu postanowiłem poszperać na innych fotoblogach. Nie zawsze czas pozwala jednak na codzienne śledzenie prac innych ale postanowiłem zobaczyć co też inni wyprawiają. Przy okazji zerknąłem na parę stron przypadkowych ludzi.Wniosek jest w zasadzie prosty. Większość ludzi którzy zaczynali "fotoblogować" razem ze mną już dawno się wykruszyli.

Oczywiście nie podkreślam w żaden sposób siłę blogowania zdjęciami ani uważanie tego, za coś super ale chyba jednak większość z ludzi robi dobrze. Patrzę na siebie i wiem, że to jeszcze nie to ale tak jak pisałem dobrze czasem skończyć coś co nie ma sensu. Ja swojej strony na dzień dzisiejszy nie zamknę (czy się to komuś podoba czy nie). Z paru prostych względów. Po pierwsze to kawałek mojego życia (rzecz jasna są ważniejsze rzeczy jak ten sajt) po drugie lubię tu wrzucać zdjęcia. Jeśli robię to codziennie od 4-ch lat to dlaczego mam tego nie zrobić dziś ani jutro? Oglądam dalej zdjęcia, czytam podpisy, patrzę w ich archiwum.

Niestety kolejnym wnioskiem jest naturalna śmierć fotoblogów. Może powstawać ich 200 dziennie w samej Warszawie, 1400 w Polsce czy 10.000 na całym globie ale to i tak nie zmienia faktu jaki poziom reprezentują nowo powstałe zdjęcia. Staram się spoglądać na to obiektywnie ale nie potrafię. Przyznaję się do tego. Większość zdjęć jakie oglądają moje oczy to paździerz.Patrząc na to co robię sam wiem ile mam do zrobienia, nauczenia się. Daleko mi do tego co sam bym chciał uzyskać.

Pani X fotobloga zamknęła, Pan Y od pół roku nie wrzucił nic nowego, Pani Z już nie fotografuje. Nie starczyło im zapału do robienia czegoś co kiedyś im odpowiadało, czym się fascynowali. Teraz wolą inne rzeczy. Ciesze się ich szczęściem. Zaglądam na inną stronę i cieszę oko, że ktoś w końcu zrobić coś na co będzie warto zerknąć. Niestety to i tak z mojego punktu widzenia mało. Biorę oddech i mówię sobie, że w tym temacie nie ma co wymagać.

To tylko fotoblog. Bez definicji. Bez szablonu. Bez stresu.





Coca Cola
Powiedzieli (2) / 14 lutego 2007 / "Tekst"

Do połowy wyżłopana, do połowy jeszcze nie. Sam nie wiem. Dlaczego jak człowiek chce coś zrobić z dużym wyprzedzeniem to zawsze robi to przed czasem? Tak właśnie mam ze zdjęciami. Kisiłem się dziś w swojej przestronnej łazience nad kuwetami. Trochę powdychałem tego, trochę tamtego ale na szczęście zdjęcia się suszą w całej kuchni. Jak mi ich pies nie zje to będzie przyzwoicie. Gdybym tak sprzedał taką fotkę z 1904 roku to już nie musiałbym się o nic martwić.





4:41 Gdańsk Główny
Powiedzieli (6) / 16 grudnia 2006 / "Tekst"

Pani w okienku na Dworcu Centralnym sprzedała mi bilet na pośpiecha mordownię relacji Kraków Płaszów - Kołobrzeg g.23:30. System nie chciał sprzedać mi miejca w kuszetce a w rozkładzie jazdy i w necie jak czarno na białym widnieje nam symbol łóżeczka. Na takim łóżeczku chciałem spędzić dzisiejszą noc w podróży. Po dwóch może trzech lampkach na prawdę dobrego prawdziwego francuskiego szampana i tej jakże politycznej pieczonej kaczuchy wsiadłem w taxi (które w drugim kierunku nie przyjechało...) i szybko na Dworzec Centralny. Pociąg się opóźnił a na początku składu były dwa piękne wagony sypialne. Chciałem przebić się z "1" do sypialnego ale drzwii były zaryglowane i nici. Noc spędziłem na siedząco budząc się na każdej stacji. Rano szybko do mojego ulubionego hotelu dla studenciaków z Panią Alkoholiczką na czele by o 5:22 położyć się do swojego prywatnego śpiworka. Ulica Długa w Gdańsku przed godzina 5-tą jest wymarzonym miejscem na spacer. Nie było tam ani jednego człowieka. Pewnie system sprzedał im kuszetki. Tu sobię jestem i ide na zajęcia. O dziwo pierwszy raz jadąc do Gda nie zabrałem aparatu...






Powiedzieli (5) / 14 września 2006 / "Tekst"

Gdańsk

Właśnie siedze sobie gdzieś w centrum Gdańska (siedze przy barze a przy barze mam kompa z netem), bo o necie w pokoju moge zapomnieć. Jeszcze 9 dni i 9 nocy za plecami Neptuna. Jak to bywa trzeba poprawić egzamin który już i tak mnie irytuje a na dodatek musze być tu tak długo. Na szczęscie pogoda dopisuje a widok z okna mam bardzo ciekawy. Pokój mam cały różowy a ściany na klatce tworzą galerię poprzednich mieszkańców. jest klimat...







     <<< POPRZEDNIE