Dosłownie przypadkiem udało się trafić do sklepu Lomography w Pekinie. Moje Lomo z którego powoli skanuje materiał, było wyjątkowo szczęśliwe. Tylu braci i sióstr dawno nie widziało.
Transsiberian (cz.16) 03-06-2011 / Rosja / Link / (12)
9 maja w Mokswie
Wpis numer 1989. Ostatni rok "komunizmu" w Polsce. Ja natomiast tak wymierzyłem czas by być w Moskwie na 9 maja. Dzień Pabiedy, Zwycięstwa, ogólnonarodowej megapropagandy. Tego dnia Plac Czerwony oczywiście był zamknięty, więc udało nam się dopiero wydostać z metra kawał drogi od punktu zero i cokolwiek zobaczyć. Miasto od kilku dniu już emanowało świętem, plakaty, ludzie, flagi, porządki. Nie tylko w samej Moskwie.
Podczas pobytu w mieście, wyczytałem w necie, że po imprezie na Placu Czerwonym, ludzie udają się do Parku Pabiedy, gdzie pięknie dziękują kombatantom. Nie mogłem sobie tego odpuścić bo zawsze chciałem sfotografować tych "oswobodzicieli" obwieszonych medalami. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem i dopiero teraz wiem co to za medale. Żyłem w przekonaniu, że owe medale (im więcej tym lepiej) są za odwagę, męstwo, 10 zniszczonych germańskich czołgów, strącenie kamieniem samolotu...niestety nie. Dopiero po powrocie do domu i rzuceniu obrazu z 3", widzę prawdę. Zresztą ja też mógłbym kupić na allegro lub ruskim targu takie met(d)ale, dlaczego więc niektórzy z nich się nie podszyli? Te medale to okolicznościowe badziewia, dosłownie. Im człowiek dłużej żyje tym więcej ich ma. W 5 rocznicę Pabiedy, 10, 20, 50...
Całe to święto było intrygujące, ale jako Polak miałem wielki połowiczny niesmak. Widok rosyjskiej młodzieży, podchodzącej do kombatantów, wręczając im kwiaty, mówiąc od serca spasiba za pabiedu. Nie dziękuję. Było bardzo ciepło, byłem już bardzo zmęczony.
Wieczór był ciepły, a Moskwa piękna.
Robotnik i kołchoźnica 06-06-2011 / Rosja / Link / (1)
Życie składa się z małych marzeń. To jedno z nich. Koniec "Transsiberian".
-----
Robotnik i kołchoźnica (ros. Рабочий и Колхозница) – rzeźba Wiery Muchiny i Borysa Jofana złożona z wykonanych z nierdzewnej stali chromoniklowej dwóch figur – kobiecej i męskiej – trzymających nad głowami sierp i młot.
Rzeźba o wysokości ok. 25 metrów i masie całkowitej 80 ton została wykonana na potrzeby radzieckiego pawilonu na wystawie światowej w Paryżu w 1937. W drodze powrotnej do Moskwy rzeźba została uszkodzona. Po rekonstrukcji dokonanej w okresie od stycznia do sierpnia 1939 monument umieszczono na postumencie przed wschodnim wejściem na Wszechzwiązkową Wystawę Rolniczą (ВСХВ, obecnie Ogólnorosyjskie Centrum Wystawowe – ВВЦ). Ponownej konserwacji poddano ją w 1979.
Rzeźbę określono mianem wzorca socrealizmu w Wielkiej Encyklopedii Radzieckiej, jest też symbolem rosyjskiego (dawniej radzieckiego) studia filmowego Mosfilm.
W 2003 r. rzeźbę rozebrano na 40 fragmentów w celu ponownej konserwacji z zamiarem przywrócenia na dotychczasowe miejsce w roku 2005. Jednak ze względu na kłopoty z uzyskaniem funduszy na remont prace te znacznie przeciągnęły się w czasie i ostatecznie renowacja pomnika została ukończona 7 listopada 2009 roku. Rzeźba została ustawiona na nowym, wyższym cokole, wzorowanym na cokole z wystawy paryskiej.
Wypiłem dziś kawę i dwie herbaty, a wczoraj byłem na Dworcu Centralnym. W sumie przedwczoraj także. Nie będę opisywał tu mojej fascynacji, ale naszła mnie pewna myśl.
Przechodząc po jednej z galerii nad peronami, tuż obok płatnej automatycznej przechowalni bagażu, zauważyłem małą wnękę z której było doskonale widać peron. W zasadzie zainteresowałem się tym tłumem ludzi, którzy czekali na pociąg do Siedlec. Warszawa się buduje i remontuje. Wiadomo, co będzie za rok i trzeba to miasto doprowadzić do względnej użyteczności. Dworzec Centralny wybudowano ze 30 lat temu, teraz ma swój pierwszy remont, to jak moje dzieci będą miały po 30 lat to pewnie go zburzą, czyż nie?
Jutro od pierwszych minut nowego dnia będzie zamknięty jeden z ważniejszych ciągów komunikacyjnych na prawie dwa lata, może więcej, to bez znaczenia. Miasto przez pierwsze dłuższe chwile będzie zakorkowane, wierzę w to, że kierowcy się nauczą i jakoś to będzie...no właśnie, jakoś.
Dlaczego w naszym kochanym kraju, wszystko idzie tak opornie? Dlaczego teraz nie budują IV linii metra, a tylko drugą, która skończą na styk z Euro? A nie przepraszam chyba nie skończą :) to nie Meksyk.
Jako warszawiak cieszę się ze wszystkich remontów, budów, renowacji, reorganizacji, rewitalizacji, tylko dlaczego idzie to tak smętnie? Zawsze coś...
Polska
Mieszkam w Polsce
Mieszkam w Polsce
Mieszkam tu, tu, tu, tu
Jedna z podwarszawskich miejscowości. Obok dworca kolejowego.
Dopiero w domu zauważyłem szczegóły tej fotografii. Po pierwsze kto przywiązuje/zabezpiecza przednie koło, które teoretycznie można najłatwiej zdjąć/odkręcić. Po drugie po co ktoś ukradł tylne koło? :)
Pewne jest tylko jedno. Wycieczki rowerowej dziś nie będzie!
Poszukując prostytutek z Poznańskiej 27-06-2011 / Warszawa / Link / (7)
Zrobiło nam się mroczno, a przecież za oknem lato. Może właśnie takie lato, które pozwala dobrze myśleć. Wsiadłem na rower i pojechałem na południowe Śródmieście. Generalnie jazda na bicyklu po Warszawie nie należy do wysokich doznań luksusu (krawężniki wysokości 15-20cm, czy brak ścieżek rowerowych, o pieszych na chodnikach nie wspomnę - żart).
Kiedy dojechałem na skrzyżowanie Chłubińskiego z Nowogrodzą wyjąłem aparat. Akurat wolne miejsce, więc szykuję się na wykonaniu kilku kadrów tego wspaniałego budynku. Nagle jakiś Pan wjechał na owe wolne miejsce. Ruchem wstecznym odskoczyłem wbijając sobie pedał w nogę. Na mojej nodze niczym na kartkach notatnika, zapisała się ta bolesna i życiowa historia. Parę pstryknięć, nagle podchodzi dwóch miłych młodych Panów i pyta czy coś spisuję z samochodu, przy którym stałem. Parę żartów, uśmiechów, aparat był już spakowany. Jadę dalej. Po chodniku.
Tytuł tego wpisu trochę nijak ma się do fotografii, nawet mimo miejsca w jakim ją zrobiłem. Za Marriottem stały kiedyś Panie, teraz nie wiem, nie spaceruję w tamtych okolicach. Stoją jeszcze? Rowerem jadę dalej, kierunek ulica Poznańska. Znana rzecz jasna ze swojego klimatu i Pań. Trochę błądziłem, kręciłem między zaparkowanymi samochodami. Bądź co bądź Pań nie widziałem i widzieć nie chciałem. Pozostawię to innym. Ulica Hoża. To tutaj wpadłem na pomysł by tak nazwać dzisiejszy wpis. Fotografia numer 3333.
Motając się w tym wszystkim, kręcąc kołami po nowych i starych płytach chodnikowych, biorąc na twarz miejskie powietrze, szukałem miejsc, które dziś mi przypasują i będą miały ochotę współpracować.